Dzień na północy Francji, w Lille.
Podczas naszej wycieczki po Belgii postanowiłyśmy jednego dnia przekroczyć zachodnią granicę i spędzić jeden dzień we Francji. Udałyśmy się do Lille, stolicy regionu Hauts-de-France będącej jednocześnie głównym miastem historycznej Flandrii. Lille cieszy się wśród Francuzów bardzo pozytywną opinią, mówi się, że choć pada tu często, mieszkańcy są bardzo sympatyczni i w przeciwieństwie do paryżan chętnie wdają się w pogawędkę z turystami. Muszę przyznać, że nie jest to ani trochę przesadzone! Wszyscy, włączając w to sprzedawców, kelnerów i barmanów byli chętni do rozmów! W Lille spędziłyśmy naprawdę cudowny dzień.
Spacer po Vieux-Lille

Bazylika Notre Dame de la Treille
Po pół godziny włóczenia się po wąskich uliczkach Vieux-Lille trafilysmy do bazyliki Notre Dame de la Treille. Katedra była od czasu utworzenia diezecji w 1913 roku siedzibą biskupa Lille. Dziś tuż przed katedrą możemy wypić drinka (:
Po obejrzeniu katedry w Lille udałyśmy się do samego serca miasta, czyli na plac narodowego bohatera Francji generała Charlesa de Gaulle'a, który uratował honor Francuzów podczas drugiej wojny światowej. De Gaulle stworzył ruch oporu i zorganizował armię walcząca z niemieckim okupantem po tym jak Pétain oznajmił światu iż Francja jest sojusznikiem antysemickich Niemiec i zaczął kolaborować z Hitlerem.
Na Placu znajduję się kilka historycznych budynków m.in. Théâtre du Nord, Vieille Bourse (stara giełda, która służy dziś ulicznym bookinistom za punk handlowy) oraz kolumnę bogini, która uosabia heroizm mieszkańców podczas oblężenia miasta w 1792 roku.
Na placu aż roi się od restauracji i barów, jest też tutaj zdecydowanie głośniej niż w starej części Lille. W mieście jest bardzo dużo młodych ludzi. Znajdujące się tutaj cztery uniwersytety przyciągają wielu każdego roku studentów.
Po krótkim odpoczynku przy fontannie udałyśmy się w dalszą drogę.
Po zwiedzeniu centrum miasta odwiedziłyśmy niewielkie miejscowe zoo w którym obejrzeć można różne ssaki, gady i ptaki.
W Lille znajduje się również największe poza Paryżem muzeum sztuki we Francji Palais des Beauc-Arts, którego niestety nie miałyśmy czasu zwiedzić.
Jedzenie
Patrząc na przechodniów wypatrzyłam najbardziej fioletowe lody jakie w życiu widziałam. Na szczęście udało mi się je znaleźć. :) Lody o smaku fiołka jadłam pierwszy raz w życiu, było warto!
W Lille warto udać się do popularnej kawiarnio piekarni Paul's. Choć znajdziemy ją dziś w wielu miejscach na świecie, to Paul's powstał w 1840 roku właśnie tutaj! Na miejscu można spróbować m.in. gorącej czekolady i pain au chocolat, który mieszkańcy wbrew całej Francji nazywają tutaj petit pain.
Do popularnych dań kuchni francuskiej w Lille należą m.in: welsh, mule z frytkami czy raclette.
W Lille w porównaniu do reszty Francji pije się całkiem sporo piwa i znajdziemy tutaj kilka pubów, które wytwarzają własne piwa:)
Dla uczących się francuskiego:
W Lille mówi się nieco inaczej, dla przykładu
👉J'TE DIS QUOI👉 je te tiens au courant
👉LE CRAYON DE BOIS👉 le crayon à papier
👉BRAIRE👉 pleureur
"Quand on vient à Lille, on braie 2 fois : quand on arrive et quand on repart".
👉BABACHE/BOUBOURSE/NONOCHE 👉 un idiot
👉UN P'TIT PAIN👉 un pain au chocolat/ une chocolatine
👉UNE DRACHE👉 une pluie
À Lille il ne pleut pas, il drache!
👉BRIN👉 merde
Podsumowując naszą wycieczkę do Lille: Miasto spokojnie da się zwiedzić w jeden/ dwa dni. Było to pierwsze francuskie miasto położone na północy, które odwiedziłam. Myślę, że spodoba się zwłaszcza osobom, które lubią rozmawiać z miejscowymi i które znają dobrze francuski:) po tym dniu to właśnie gościnność mieszkańców i ich pozytywne nastawienie do życia najbardziej zapadło mi w pamięć ...

























Zazdroszczę tych lodów o smaku fiołka, pewnie smakowały nieziemsko! :)
OdpowiedzUsuń