Lanzarote. Jak wygląda życie na Wyspie Ognia?
Zastanawialiście się kiedyś jak wygląda życie na wulkanicznej wyspie? Jak radzą sobie mieszkańcy, gdy brakuje żyznej gleby, a jedyne co pozostaje to gruba warstwa zastygłej lawy i czarnego pyłu? Jak wyhodować dorodne owoce na wyspie ognia?
Otóż mieszkańcy Lanzarote znaleźli na to sposób!
Zaledwie 125 kilometrów od Maroka znajduje się wyspa jak z księżyca, kiedyś nazywana Insula de Lanzarotus Marocelus (od nazwiska włoskiego odkrywcy), dzisiaj znana jako wyspa wiecznej wiosny, wyspa wulkanów lub zwyczajnie Lanzarote.
Lanzarote jest wyspą wysuniętą najbardziej na północ i wschód spośród wysp Archipelagu Kanaryjskiego należącego do Hiszpanii. Powierzchnię wyspy w większości tworzy zastygła lawa wulkaniczna, pozostałość po wielkich wybuchach, które swój początek miały w 1730 roku i trwały aż sześć lat. Ostatna erupcja natomiast miała miejsce w roku 1824.
Stolicą Lanzarote jest miasto portowe Arrecife. W 1993 roku cała wyspa została uznana przez UNESCO za Rezerwat Biosfery. W tym miejscu należy wspomnieć o człowieku, który przyczynił się do tego sukcesu...
Cesar Manrique
Będąc na wyspie, o tym Panu słyszy się na każdym kroku. Przy każdym ważnym zabytku wspomina się jego nazwisko. To właśnie Cesar Manrique wykreował specyficzny klimat, z którego dzisiaj wyspa słynie. Pełnił funkcję obrońcy zrównoważonego rozwoju wyspy.
Hiszpański architekt urodził się w stolicy Arrecife i postanowił, że Lanzarote stanie się wyspą luksusową, dostępną tylko dla nielicznych turystów. Stworzył wyspę pozbawioną reklam i wysokich budynków. Uważał, że szpecą one tutejszy krajobraz, jednocześnie chciał ograniczyć turystykę do minimum. Charakterystyczne białe budowle z zielonymi okiennicami wyspa zawdzięcza jego działalności. Rzeźbiarz stworzył także ogrody, baseny, salę koncertową wewnątrz skalnej groty, ruchome rzeźby... Prawie wszystko na wyspie jest jego zasługą. Niestety Cesar Manrique zginął w wypadku samochodowym niedaleko własnego domu, tym samym jego plan ograniczenia działalności turystycznej na wyspie poniósł fiasko.
Dziś życie mieszkańców opiera się głównie na turystyce. Powstały też budynki wielopiętrowe, których obecności tak bardzo chciał uniknąć.
![]() |
| Monumento al Campesino-jedno ze słynnych dzieł Cesara Manrique |
Jameos del Agua to pierwsze dzieło Cesara Manrique, powstałe w 1968 roku. Tworzą je groty powstałe w czasie wybuchu wulkanu La Corona. Znajduje się tutaj jezioro z tysiącem krabów-albinosów, widoczny na zdjęciach basen, a także sala koncertowa.

Jak mieszkańcy wykorzystali wulkany by rozkręcić turystykę?
Park Narodowy Timanfaya, czyli "Góry Ognia"
Szlak wulkanów, zaprojektowany przez wcześniej wspomnianego Manrique został przystosowany do zwiedzania. Niestety jego podziwianie jest możliwe wyłącznie zza szyby autokaru. Przejeżdżamy przez księżycowy wręcz krajobraz. W parku bowiem znajduje się około 300 wulkanów. Ten niezwykły krajobraz jest skutkiem wielkich wybuchów mających miejsce w 1730 roku. Od tamtej pory życie na wyspie zmieniło się diametralnie. Erupcja trwająca ponad 6 lat pochłonęła wiele wiosek i osiedli. Wielu mieszkańców, którzy przeżyli,wyemigrowało na zawsze z wyspy. Droga szlakiem wulkanicznym jest kręta i wąska, a wzniosłości chwili nadaje dramatyczna muzyka. Symbolem parku jest diabeł zaprojektowany przez znanego Wam już architekta. Park odwiedza 1,5 mln. turystów rocznie! Przyczyną ogromnego zainteresowania jest wciąż żywa wulkaniczność, albowiem tuż pod powierzchnią gruntu temperatura wynosi 100 stopni Celsjusza, natomiast na głębokości 10m aż 600 stopni! W związku z powyższym można tutaj zaobserwować kilka fascynujących anomalii geotermicznych. Przewodnicy zademonstrują nam wybuchy gejzerów, będziemy obserwować jak rzeczy wrzucane przez obsługę do dołów w ziemi się zapalają, a także namacalnie zmierzymy temperaturę znajdujących się tutaj kamieni. Są rzeczywiście gorące;) Naprawdę robi to niesamowite wrażenie!
Bilet wstępu do parku to 9 euro od osoby dorosłej, a cała trasa trwa około dwóch godzin. Bilety trzeba zarezerwować wcześniej, gdyż Timanfaya przyciąga prawdziwe tłumy, a ilość turystów wpuszczana na trasę Ruta de los Volcanes jest mocno ograniczona.
El Diablo, czyli grillowanie w kraterze wulkanu
Prawdopodobnie najbardziej nietypowa restauracja na świecie. Zjemy tutaj dania prosto z wulkanicznego rusztu! Przygotowywane są za pomocą ciepła, które wydobywa się z wciąż aktywnego wulkanu. Piecze się tutaj między innymi ziemniaki i mięsa, ponoć wszystko smakuje bardzo pysznie.
Grill zasilany żarem z nadal czynnego wulkanu robi nie małe wrażenie! Oczywiście ze względu na unikalność doświadczenia poziom cen tutaj jest nieco wyższy. Warto jednak napić się kawy, woda do jej przygotowania też jest podgrzewana energią wulkaniczną, a widoki z restauracji są rewelacyjne! Miejsce bez dwóch zdań jedyne w swoim rodzaju:)
Mój ukochany punkt wycieczki po Lanzarote!
Kto by się spodziewał, że na ziemi pokrytej zastygłą lawą można uprawiać winorośle, a nawet produkować z nich białe wino o delikatnym i świeżym aromacie. Moim zdaniem najlepsze na świecie:)) Uprawia się tutaj szczep winogron nazywany malvasia. Winnice La Geria są prawdopodobnie najbardziej nietypowymi winnicami na świecie ze względu na swój unikalny krajobraz. Każdy krzaczek posadzony jest w dołku o głębokości około 3 metrów, otoczony murkiem z kamieni wulkanicznych. Murek ten chroni winogrona przed wiatrem nazywanym sirocco, który potrafi wiać na wyspie bardzo silnie. Umożliwia również lepsze wykorzystanie opadów i rosy.
Krajobraz jest jak nie z tego świata! Taka uprawa winogron jest praktykowana już od osiemnastego wieku po pierwszych erupcjach wulkanów! Wina można najpierw spróbować, a następnie zakupić najlepiej w ilość hurtowej w tutejszych sklepach ;)
![]() |
| winorośle otoczone murkiem |
El Golfo i Lago de los Clicos
Zielone jeziorko Lago Verde stanowi centralną atrakcję miejscowości El Golfo, tym razem atrakcja jest zupełnie bezpłatna:) Jeziorko znajduje się 5 minut spacerkiem z parkingu w El Golfo. Bardzo łatwo tutaj trafić. Drogą wzdłuż klifu u stóp wulkanu El Golfo podążamy wyznaczoną trasą w kierunku jeziorka. Nie sposób go nie zauważyć, gdyż wyróżnia się na tle czarnej, wulkanicznej ziemi swoją jaskrawo zieloną barwą, którą zawdzięcza obecnemu w nim fitoplanktonowi. Co ciekawe jeziorko powstało poprzez zalanie krateru wulkanicznego morską wodą. Prawdopodobnie jest bardziej zasolone niż Morze Martwe! Miejsce jest na tyle unikatowe, że pozostaje w pamięci na długo.
Sama miejscowość słynie z pysznych ryb i owoców morza, więc warto zatrzymać się tutaj na posiłek.

Co ciekawe przygotowując ten artykuł natknęłam się na informacje, iż w 2000roku władze archipelagu postanowiły ograniczyć rozwój masowej turystyki na wyspie w celu ratowania środowiska. Dwie gminy nie uznały tego i wydały zezwolenia na budowę 22 obiektów turystycznych za 270mln euro. W 2008 roku Sąd Najwyższy anulował zezwolenia i nakazał zburzenie powstałych budynków.
Żałuję, że na Lanzarote było mi dane spędzić tylko jeden dzień. Wyspa ma bardzo wiele atrakcji do zaoferowania! Wyróżnia się na tle wysp Archipelagu Kanaryjskiego swoim iście księżycowym krajobrazem. Lanzarote jest zdumiewająca i nie do podrobienia :) Serdecznie polecam wszystkim, którzy pragną docenić potęgę natury.
Jeśli macie ochotę dowiedzieć się więcej o pobliskiej wyspie Fuerteventura zapraszam tutaj:
https://joyful-universe.blogspot.com/2020/04/10-rzeczy-ktorymi-zaskakuje.html
![]() |
| Wracamy promem na wyspę Fuerteventura:) |























wszystko wygląda bardzo zjawiskowo, takie połączenia kolorów sprawiają, ze te obrazy zostają w pamięci na długo :-)
OdpowiedzUsuńRacja! Niezapomniane widoki:))
Usuń