Poszukiwania Nessie. O potworze z Loch Ness i Scottish Highlands.
Dzisiaj zabieram Was na wycieczkę na północną część wyspy Wielkiej Brytanii. Do regionu położonego na północno-zachodnim wybrzeżu Szkocji. Highlands. Do Wyżynnej Szkocji.
Dlaczego warto? Jest to bowiem jeden z najrzadziej zaludnionych regionów w Europie. Cicho, spokojnie, widoki za to jak z pocztówek! Krainę pełną legend i opowieści, czasem mrożących krew w żyłach, urozmaicają liczne jeziora, średniowieczne zamki oraz oczywiście imponujące góry.
Na wycieczkę wybraliśmy się w lutym 2020, zaraz po Brexicie. Wyruszyliśmy z Edynburga wraz z wycieczką GetYourGuide, która miała potrwać 12,5 godziny :)
Park narodowy Loch Lomond and the Trossachs- pierwszy postój i śniadanie
Śniadanie kupiliśmy jeszce w Edynburgu, biegnąc do autokaru, w Pret a manger, które serdecznie Wam polecam. Niestety w środku autokaru nie można było jeść, więc musiało ono poczekać do pierwszego postoju. Zatrzymaliśmy się w Parku narodowym Loch Lomond and the Trossachs. Co ciekawe jest to pierwszy park narodowy w Szkocji! Utworzony został w 2002 roku!
Region słynie z zalesionych wzgórz, pięknych jezior i bajecznych lasów. Wypatrzeć można tutaj także słynne czerwone i futrzaste krowy. Profesjonalnie nazywane krowami szkockiej rasy wyżynnej (highland cows).
Chociaż region jest chętnie odwiedzany przez rowerzystów, spacerowiczów i turystów, panuje tu błoga i spokojna atmosfera. Istna wiejska sielanka!
Zwiedzając Szkocję, nie raz natrafialiśmy na dziwnie i obco brzmiące nazwy, które w niczym nie przypominały angielskiego.
W północno-zachodniej Szkocji wciąż popularny jest język gaelicki szkocki, wywodzący się z grupy języków celtyckich. Był dominującym językiem Szkocji między X, a XIIw. Później wyparty został przez język szkocki lallans/ scots (lowland scots, który jest językiem zachodniogermańskim), którym z kolei mówiono na południu Szkocji. Gaelic nie jest więc tym językiem, którym Szkoci posługują się na co dzień. Stanowi mniejszość. Posługuje się nim tylko kilka procent ludności Szkocji, głównie mieszkańcy Hebryd Zewnętrznych. Natomiast obecnie wciąż możemy spotkać go w nazwach wielu turystycznych atrakcji.
Mini słownik, który przyda się wam podczas podróży:Loch- jezioroGlen- dolinaBen- góra
Dlatego w Szkocji jest pełno Lochów, Benów i Glenów.
Podsumowując w Szkocji istnieją trzy języki urzędowe! Gaelicki szkocki, scots oraz angielski.
Warto nadmienić, że angielski, którym się posługują różni się od tego, z którym jesteśmy osłuchani w szkole. Co region, to inny akcent. Wszędzie natomiast wymawia się mocne "r". Ze zrozumieniem raczej nie powinniśmy mieć problemu :)
Dalsza podróż autokarem mijając Lochy, Beny, Gleny...
Podczas wycieczki mijaliśmy miejsca, gdzie kręcono takie filmy jak "Braveheart" oraz "Monty Python", a także seriale "Gra o Tron" oraz "Outlander".
Potem był i "Harry Potter" (wiadukt Glenfinnan)
i oczywiście nagrodzone za najlepsze zdjęcia Rogera Deakinsa "Skyfall", a w tle oczywiście grała piosenka Adele (która również otrzymała nagrodę). :)
Sceneria jest tak piękna, że nagroda za zdjęcia w żadnym stopniu mnie nie dziwi!
Glen Coe i Rannoch Moor- postój na zdjęcia
Przypomina się w tym miejscu "Harry Potter i więzień Azkabanu". Szkocję filmowcy dosłownie pokochali, nic dziwnego.
Jesteśmy w Grampianach, najwyższym paśmie górskim w Wielkiej Brytanii. Glencoe jest jednym z najbardziej znanych regionów w Grampianach, jest to punkt kluczowy wielu turystycznych wycieczek. Wiąże się z nim tragiczna historia, ponieważ w 1692 roku doszło tutaj do Rzeźi w Glencoe.
Członkowie klanu MacDonald, zostali zabici przez żołnierzy króla angielskiego Wilhelma III, należących do klanu Campbell. Klan MacDonaldów, jak większość klanów góralskich, nie chciał bowiem uznać nowego angielskiego władcy, wspierając bunt przeciwko niemu oraz pozostając wiernym byłemu monarsze Jakubowi VII.Niestety Jakub VII wkrótce zaczął odnosić porażki. Tak więc powoli członkowie klanu MacDonaldów, zaczęli składać przysięgi nowemu władcy.Ich ociąganie wykorzystali jednak, ich odwieczni wrogowie, ród Campbellów. Członkowie rodu Campbellów, zataiwszy podpisanie przysięgi przez ostatniego członka klanu MacDonaldów, podsunęli nowemu królowi nakaz eksterminacji członków klanu MacDonaldów z Glencoe.Tak więc kapitan Campbell i jego żołnierze przybyli w odwiedziny do klanu MacDonaldów. Przez 12 dni korzystali z ich gościnności, w tym samym czasie zamykając drogę ucieczki z doliny. 13 lutego ku zaskoczeniu gospodarzy rozpoczęli tragiczną masakrę. Najprawdopodobniej zginęło 37 osób, a wieś została spalona. 40 mieszkańców Glencoe, którym udało się uciec w góry, wkrótce zginęło z głodu i zimna. Wieść o zbrodni szybko obiegła całą Europę, a rządy w Londynie i Edynburgu starały się zatuszować sprawę. Tragicznie obyło się bez żadnych konsekwencji dla winowajców, a sam Robert Campbell po tygodniu awansował na majora.
Po krótkim postoju udaliśmy się dalej ku przygodzie. Minęliśmy najwyższy szczyt w Wielkiej Brytanii- Ben Nevis, który mierzy zaledwie 1344 metry, który zbudowany jest ze skał wulkanicznych. Zatrzymaliśmy się na obiad w Fort William nad brzegami Loch Linnhe, u podnóża tej słynnej góry. W mieście tym obejrzycie ruiny zamku oraz gorzelnię whisky. Po obiedzie w bardzo podejrzanym miejscu (tak to bywa z wycieczkami, że trzeba jeść w dziwnych lokalach, aczkolwiek nasz Szkot był bardzo zadowolony) udaliśmy się wreszcie w stronę Fort Augustus, by dowiedzieć się co z tym potworem... jest czy go nie ma?
Góry, jeziora, torfowiska, wrzosowiska, zielone wzgórza. Spektakularne i zapierające dech w piersiach widoki. Jesteśmy w Scottish Highlands!
Loch Ness- szukamy Nessie
Jesteśmy w Fort Augustus, w osadzie na południowo-zachodnim skraju jednego z najbardziej popularnych jezior świata- Loch Ness. Tam, gdzie diabeł mówi dobranoc.
Miejscowość na wygwizdowiu. Jeden sklep z pamiątkami, jedna knajpa, jakiś niby hotelik. Ale nie na eksplorację miasta przecież się tu udaliśmy. Idziemy szukać potwora!
Na drugą stronę ulicy. Albowiem jezioro jest po drugiej stronie.
Podziemne przejście. Doszliśmy. Jest Loch Ness, dosłownie jezioro Nis. Krótko mówiąc nie tego się spodziewałam. Myślałam sobie, że Loch Ness będzie jak Morskie Oko. Zatłoczone, małe, o mieniącej się w promieniach słonecznych turkusowej wodzie. Lekkie zaskoczenie. Loch Ness to nie żadne małe, urocze jeziorko. To jest istne jeziorsko! O długości 37 kilometrów! To pewnie myślicie sobie teraz...woow...olbrzym, większego jeziora pewnie w kraju tym nie ma. I tutaj kolejna niespodzianka. Nie jest to nawet największe jezioro w Szkocji. Jest drugim co do wielkości największym jeziorem w Szkocji, ale za to ma największą objętość :) W najgłębszym miejscu mierzy 226 metrów!
Na przejrzystą wodę nie ma co liczyć, ze względu na dużą zawartość torfu w jeziorze, jest to niemożliwe.
Rzut okiem na jezioro. Stwierdzam, że ze spaceru w koło jednak nici.
Rejs po jeziorze, jako że jestem z Warmii, niespecjalnie mnie interesuje. Postanawiamy więc pójść w góry. Na szczęście znaleźliśmy dróżkę od naszego sklepiku z pamiątkami, która wiedzie po tutejszych wzgórzach.
i tak poszliśmy nad jeziorem Loch Ness w góry...
Wycieczka bardzo udana. Nikogo, co jakoś szczególnie nas nie zdziwiło, nie spotkaliśmy. Widok z góry na jezioro zdecydowanie bardziej mi się spodobał :)
Po 1,5 godziny spaceru trzeba było już wracać, bo wycieczka odjeżdża. Ostatnie podejście do jeziora. Wciąż nie widać Nessie. Jezioro jest tak ogromne, że szansę na jej znalezienie, mamy raczej marne. Do następnego razu.
A jednak jest! Podobnie jak i my, tak i Nessie, w jeziorze moczyć się nie chce i udała się na spacer wzdłuż brzegu. Zrobiliśmy sobie z nią pamiątkowe zdjęcia. Potwór okazał się być bardzo fotogeniczny.
I tak wycieczka powoli dobiega końca. W drodze powrotnej zahaczyliśmy jeszcze o miasto Inverness. Nastał niestety zmrok. Wielka szkoda, bo zapewne widoki w drodze powrotnej byłyby znakomite. Luty rządzi się jednak swoimi prawami i szybko robi się ciemno. Na szczęście było bardzo przyjemnie ciepło (15 stopni zimą). Ostatni postój był w uroczej mieścinie Pitlochry i powrót do Edynburga.
Chociaż większość naukowców, obecnie istniejącą dokumentację, mająca potwierdzić istnienie potwora, uznaje za nieprzekonującą, wiara w Nessie, pozostaje żywa wśród wielu ludzi na całym świecie. Opisy mówią o tym, że potwór ma długą szyję, dwu- lub jednogarbny grzbiet i ciemną skórę. Plezjozaur, foka, węgorz i jesiotr w jednym wzbudza nie małe kontrowersje, wiele osób twierdzi, iż relacje ze spotkań ze zwierzęciem są oszustwami. Ja tam swoje wiem ;)
Czy polecam wykupienie gotowej całodniowej wycieczki?
Jeśli nie macie samochodu lub nie chcecie prowadzić samochodu w obcym kraju, to jak najbardziej! Było wspaniale. Przewodnik i kierowca jednocześnie, był rodowitym Szkotem, z niesamowitym akcentem :) Teren zna jak własną kieszeń. Jak większość Szkotów, uwielbia legendy i baśniowe opowieści, więc podczas jazdy, naprawdę nie było czasu na nudę. Do tego niezwykły podkład muzyczny! Szkockie wyżyny są przepiękne, Loch Ness trochę mniej. Mam nadzieję, że jeszcze w te rejony kiedyś wrócę. Do Lochów, Benów i Glenów.
Do następnej wyprawy,
Ola
































Nie bylam nigdy w Szkocji i nawet nigdy mnie nie interesowała...do dzisiaj :) Podoba mi się, że w postach wspominasz o filmach, które były kręcone w miejscach które zwiedzasz :)
OdpowiedzUsuńMiłego dnia!
Filmy są świetną inspiracją do podróży! :) Cieszę się że Cię Szkocja zainteresowała:))
UsuńWspaniała wyprawa! Od jakiegoś czasu marzy mi się Szkocja, a Twój wpis jeszcze bardziej mnie do niej zachęcił. Przepiękne widoki. ;) Pozdrawiam serdecznie!
OdpowiedzUsuńSerdecznie dziękuję! Szkocja jest rzeczywiście bardzo wyjątkowa i warta odwiedzenia!
UsuńChętnie bym zwiedziła Szkocję :D Świetne zdjęcia :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Dziękuję serdecznie, warto! :)
Usuńdziękuję Ci za te niesamowitą, foto relację:) Na pewno tam pojadę:D
OdpowiedzUsuńDziękuję serdecznie, bardzo mi miło 😄
Usuńja dziękuję bardziej:) super przygoda online z Twoją relacją:)
UsuńAle chciałabym się tam znaleźć... fajne zdjęcia!
OdpowiedzUsuńBuziaki, mój blog♥
Dziękuję serdecznie 🌼 ja też bym chciała i to bardzo.
UsuńAleż tam pięknie! Ja niestety nigdy nie byłam w Szkocji i teraz widzę ile straciłam :) Trzeba to kiedyś nadrobić :)
OdpowiedzUsuńTrzeba trzeba:) też mi się marzy powrót do tego kraju:)
UsuńZ tym językiem angielskim w Szkocji to prawda, jeśli trafi się na rodowitego, starszego Szkota, to naprawdę ciężko go zrozumieć.
OdpowiedzUsuńZa to ich pozytywne nastawienie do życia i życzliwość wynagradza wszelkie trudności 😄
UsuńFakt, są bardzo życzliwi i otwarci. :)
Usuńwooooow, jak tam pięknie i uroczo jest :)!
OdpowiedzUsuńPrawda 😍
Usuń